Afryka na zimno
Afryka i chłód rzadko pojawiają się w jednym zdaniu. W powszechnej wyobraźni to kontynent słońca, upału i rozgrzanej do czerwoności ziemi. Nawet jeśli ktoś pamięta, że południowy kraniec Afryki zbliża się ku Antarktydzie, wciąż trudno mu uwierzyć, że właśnie tam mogą powstawać wina określane mianem cool climate. A jednak - i to nie wbrew geografii, lecz dzięki niej.
Termin cool climate wines zwykliśmy rezerwować dla regionów naprawdę zimnych, gdzie wegetacja jest wydłużona, dojrzewanie winogron trwa długo, a wiosenne przymrozki stanowią realne zagrożenie. To nie po prostu „chłodniej”, lecz warunki na granicy komfortu winorośli. W Afryce takich miejsc próżno szukać — przynajmniej w klasycznym rozumieniu.
Ale że pojęcie cool climate nie doczekało się formalnej definicji ani prawnej ochrony, interpretować je można dość swobodnie. I właśnie z tej swobody korzystają południowoafrykańscy winiarze. Za „chłodne” uznają te obszary, w których zbiory odbywają się nawet miesiąc później niż w takich gorących regionach jak Paarl. Lista jest krótka, lecz znacząca: Elgin, Elim, Walker Bay, Constantia czy Darling.
Rzut oka na mapę wystarczy, by zrozumieć, co je łączy. Najchłodniejsze winnice Afryki Południowej leżą tam, gdzie ląd niemal dotyka oceanu.
A właściwie — dwóch oceanów. Wyjątkowe położenie Kraju Przylądkowego sprawia, że klimat oceniać trzeba nie tylko przez pryzmat szerokości geograficznej czy wysokości nad poziomem morza, lecz przede wszystkim przez wpływ prądów oceanicznych i codziennej morskiej bryzy. „Nie ma na świecie kraju winiarskiego, w którym tyle zależałoby od wiatru” — mówił podczas Cape Wine 2015 Bruce Jack z Flagstone Winery w Overberg.
W Elim najwyższa temperatura dnia pojawia się... przed południem. Później wiatr potrafi w ciągu kilku godzin obniżyć ją o 6–7°C. Cape Doctor — słynny południowo-wschodni wiatr — nie tylko chłodzi, ale także chroni winorośl przed chorobami, a tam, gdzie wieje najsilniej, dosłownie ją hartuje. „Winorośl walczy z wiatrem, zużywa energię na wzrost i produkuje drobne jagody” — tłumaczy Jack. A drobne jagody oznaczają większą koncentrację aromatów.
„Dziś nie sadzi się winorośli tam, gdzie jest najlepsza gleba, lecz tam, gdzie docierają wiatry” — dodaje David Nieuwoudt z Cederberg Private Cellar. „Tu nie kupuje się ziemi. Tu kupuje się wiatr”.
Jeszcze większe znaczenie niż sam wiatr mają jednak prądy oceaniczne. Lodowata Benguela, opływająca zachodnie wybrzeże, ma zaledwie 10–15°C. Dla plażowiczów to rozczarowanie, dla winiarzy z Darling — błogosławieństwo. Temperatura w winnicach potrafi spaść nawet o 7°C.
Od wschodu Przylądek chłodzi Agulhas — cieplejszy, ale wciąż wystarczająco skuteczny. Jego wody obniżają temperaturę w Elim, Walker Bay, Elgin i Constantii o 4–5°C. Popołudniowa bryza niesie chłodne powietrze daleko w głąb lądu, przeciskając się dolinami między stromymi zboczami gór. Nawet kilkanaście kilometrów od morza można poczuć słoną wilgoć i chłód, który bardziej przypomina nadmorską promenadę niż Afrykę.
Są miejsca, gdzie wiatr działa jeszcze inaczej. W Elgin, zamkniętym pomiędzy pasmami gór, chmury bywają dosłownie uwięzione nad winnicami, powodując natychmiastowy spadek temperatury. W Darling regularnie pojawiają się mgły wchodzące kilka kilometrów w głąb lądu — chłodzące dni o 5–6°C i przynoszące wyraźne nocne spadki temperatur.
Topografia robi resztę. Winnice o południowej ekspozycji, osłonięte przez górskie masywy, potrafią tworzyć zaskakująco chłodne mikroklimaty. W Constantii czy u podnóża Helderberg słońce znika za grzbietami nawet dwie godziny wcześniej, skracając dzień wegetacyjny. Obok chłodnych regionów nadmorskich pojawiają się więc niewielkie, często pojedyncze enklawy cool climate — jak Vergelegen, Post House czy Delheim w teoretycznie ciepłym Stellenbosch.
W zestawach przygotowanych dla naszych Czytelników znalazły się wina zarówno z ciepłych jak i chłodniejszych zakątków Przylądka – tych ostatnich szukać należy przede wszystkim w zestawie konesera. To one najlepiej pokazują, że afrykańskie winiarstwo coraz śmielej przesuwa się w stronę świeżości, finezji i napięcia.
Sprawdźmy więc, dokąd naprawdę zmierza dziś Afryka — tym razem od chłodnej strony.

