Kachetia

sprawdź szczegóły
Mapa winiarskiej Gruzji
Kachetia jest dla Gruzji niczym Piemont dla Italii, Bordeaux dla Francji czy Barossa dla Australii. Nie dlatego, że powstaje tam dwie trzecie wszystkich gruzińskich win. I nie dlatego, że znajdziemy tam 14 z 18 gruzińskich apelacji. To najzwyczajniej w świecie region rodzący wina o największej głębi i najczystszych aromatach.

To tu, niedaleko Ruispiri, pewien niemiecki osadnik z początku XIX wieku zbudował swoje piwnice. W 1846 roku opublikował artykuł o winiarstwie Gruzji, w którym – krytykując pewne miejscowe zwyczaje – uzasadnił wielką przydatność tutejszych kwewri (piszemy o nich w kolejnym artykule) dla potrzeb fermentacji i dojrzewania wina wytworzonych z miejscowych szczepów. Nieco wcześniej ogromny wpływ na rozwój i „europeizację” gruzińskiego winiarstwa wywarł urodzony w Tsinandali książę i poeta Aleksander Czawczawadze. To dzięki także jego pracy z końcem XIX wieku ugruntowały swoją pozycję takie apelacje jak tsinandali, mukuzani czy napareuli. A działo się to wszystko w czasach rosyjskiej aneksji, która liczącej sobie tysiące lat tradycji miejscowego winogrodnictwa niemal położyła kres.

Czego nie udało się zrobić w XIX wieku, Sowieci postanowili powtórzyć w latach 30. wieku XX. Stworzony w 1929 roku kombinat Samtrest w ciągu kolejnych dekad stał się właścicielem praktycznie wszystkich winnic gruzińskich. Upaństwowione winogrodnictwo, zainteresowane wyłącznie wydajnością, dość szybko straciło zainteresowanie i kontrolę nad dziesiątkami endemicznych odmian. Do połowy ubiegłego stulecia z kilkudziesięciu odmian w użyciu pozostało zaledwie 16. Obok zachowanych odmian rdzennych pojawiły się także niezwykle plenne hybrydy.

Kolejne ciosy spadały na gruzińskie winiarstwo z przeciętną częstotliwością dwóch dekad. Rok 1985 przyniósł za czasów Gorbaczowa pierestrojkę i ustawę quasi-prohibicyjną. Niepodległość Gruzji (1991) pozwoliła stanąć na nogi prywatnym wytwórniom, a otwarte granice przyciągnęły kilku znaczących inwestorów zachodnich. Czerwona odmiana saperavi – zyskująca coraz większą popularność także poza Gruzją oraz będącą największym odbiorcą gruzińskiego eksportu Rosją – powiększyła wielokrotnie swoje areały. W 2006 roku Gruzja eksportowała już 40 mln litrów – osiem razy więcej niż w pierwszych latach swojej niepodległości. I wówczas, w ramach wielopoziomowych sankcji ekonomicznych Rosja nałożyła na gruzińskie wino embargo. Ten ostatni cios, choć potężny, Gruzja przyjęła mężnie – nie bez wsparcia i pomocy życzliwych jej sojuszników, którzy chętnie otworzyli swoje rynki. Wtedy właśnie zaczęła się w Polsce prawdziwa moda na wina gruzińskie.

Wspomniana apelacja tsinandali to – rzecz jasna – królestwo białej Gruzji. Nieprzypadkowo po reformie z roku 1950, w której nazwy apelacji zastąpiono numerami, tsinandali otrzymało numer pierwszy. Od 1886 roku powstają tu niezwykle żywe, pachnące brzoskwiniami i morelami, nieco ziemiste wina o fantastycznej, często kruchej kwasowości. Klasycznym winem z tej apelacji jest blend rkatsiteli (85%) i mtsvane (15%).

Ale Kachetia – podobnie jak i cała Gruzja – to przede wszystkim czerwone saperavi. Wino, które olśniło naszych rodaków (i nie tylko ich) głęboką owocowością i potężnym ekstraktem. Kolebką tej odmiany jest wioska Khashmi, leżąca zaledwie kilka kilometrów od stolicy kraju. Powstające tam Saperavi nosi dumne przezwisko „krew olbrzymów”. Ale dzisiaj w poszukiwaniu najbardziej klasycznego wydania „czerwonego Gruzina” wielu znawców wskazuje na apelację mukuzani. Tu, na prawym brzegu rzeki Alazani, powstają saperavi ciemne jak noc, przez trzy długie lata starzone w dębie, pachnące dojrzałymi owocami leśnymi z odrobiną aromatu liścia bobkowego. Także napareuli i kindzmarauli, dwie apelacje rozlokowane u południowego podnóża Wielkiego Kaukazu, uznaje się za poniekąd wzorcowe dla gruzińskiego saperavi, choć zachowało tu nieco inny styl – więcej w nim czerwonych owoców, mniej cielesności, więcej lekkości i radości.

Gruzja ma wielką przyszłość. Z roku na rok wina z tego najstarszego winiarskiego regionu świata zaskakują na międzynarodowych konkursach, zgarniając coraz więcej medali i wyróżnień. „The future for Georgia” – brzmi ostatni śródtytuł w haśle prezentującym Gruzję w The Oxford Companion to Wine. Nie każdy kraj może liczyć na takie wyróżnienie.

    Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
    Zamknij
    pixelpixelpixelpixelpixel