winaEnoturystykaZestawy winImprezy kluboweKuchnia i winoNasze sklepyKontakt
Ilo¶ć punktów klubowych Wine Service

Horeca

Gerard Depardieu

Pożegnanie z Afryk±



Do śniadania piję cavę
Pierwsze wino w Pana życiu?
O! To będzie wino mojego ojca robione na strychu. Pamiętam wielkie baniaki ze szklanymi przelotkami. Czerwone. Porzeczki i winogrona, które rosły wokół domu. Owoce nie za bardzo nadawały się do jedzenia, ale wino z tego było fajne. Poza tym bardzo mi imponowało, że to tata zrobił. No i naturalnie nie miałem wtedy skończonych osiemnastu lat, co dodatkowo podnosiło smak i atrakcyjność tego alkoholu.

Ale takie prawdziwe wino?
W Bułgarii. Moja mama jest Bułgarką. Często z nią tam jeździłem i piłem pierwsze wina. W rodzinie mamy wino zawsze stało na stole, najczęściej czerwone. To były jeszcze czasy, kiedy w Polsce na półkach była głównie Sophia. Tam na miejscu wino było zdecydowanie lepsze.
 
 Czy często jeździ Pan dziś do Bułgarii?
Teraz raczej rzadko. Ale będąc tam ostatnio, zauważyłem, że w winiarstwie dużo się zmieniło. Jest coraz więcej zagranicznych wi- Wojciech Giebuta, Wojciech Gogoliński Do śniadania piję cavę Hubert Urbański prezenter telewizyjny i radiowy Zanim ukończył Warszawską Szkołę Teatralną, przez rok studiował orientalistykę. Po raz pierwszy mogliśmy go usłyszeć w połowie lat dziewięćdziesiątych na antenie Radia Zet i Radia Kolor. Ogromną popularność zdobył jako gospodarz teleturnieju „Milionerzy”, za co otrzymał Wiktora i Telekamerę. Prowadził także programy „Jestem jaki jestem” i „Wyprawa Robinson”. W ostatnich latach zasłynął dzięki udziałowi w „Tańcu z Gwiazdami”, który prowadził z Magdą Mołek, a w kolejnych edycjach z Katarzyną Skrzynecką. Obecnie, po wznowieniu „Milionerów”, zadaje tam trudne pytania, gromadząc przed telewizorami miliony widzów. niarzy, którzy robią wino w Bułgarii. Także miejscowi producenci podnoszą poziom, żeby dorównać europejskiej konkurencji. Win jest cała masa. Jest duży, coraz większy wybór. Nie tylko – tak jak w Polsce – między Sophią a Sophią.

Ma Pan jakieś ulubione wino z tamtych regionów?
Miałem butelkę kadarki, którą ostatnio dostałem od mojej mamy na urodziny. Już nie mam – bo wypiliśmy ją natychmiast. Picie kadarki to element patriotyzmu lokalnego? Nie. Nie sadzę. Wcześniej – szczerze mówiąc – nie kojarzyłem kadarki z dobrymi winami. A tu proszę, dostałem butelkę i okazało się, że jest to wino, które bardzo mi smakuje.

Picie kadarki to element patriotyzmu lokalnego?
Nie. Nie sadzę. Wcześniej – szczerze mówiąc – nie kojarzyłem kadarki z dobrymi winami. A tu proszę, dostałem butelkę i okazało się, że jest to wino, które bardzo mi smakuje.

A na co dzień?
Portugalska taniocha. Szczególnie latem. Kiedy wyjeżdżamy z przyjaciółmi na wieś, pijemy duże ilości lekkiego, wytrawnego białego wina. Często mieszamy je z wodą. Na podwórku jest studnia. Zimną wodę prosto ze studni przelewamy do starego kupionego na targu glinianego dzbana. Łączymy to z winem i pijemy w dużych ilościach. Bardzo mi to odpowiada. Oczywiście portugalskie wino najlepiej smakuje w Portugalii.

Zna Pan Portugalię?

Tak. Ostatnio, przy okazji kręcenia reklam banku Millennium jestem tam dość często. W ubiegłym roku wynajęliśmy ze znajomymi samochód i trochę podróżowaliśmy po tym kraju. Między innymi przejechaliśmy przez całą dolinę Douro aż do Porto. Tam jest tak pięknie! Sama dolina jest przecudna, zjawiskowa. Te winnice wypieszcza się jak pola golfowe. A winiarnie lokalnych producentów – czyli quinty – fantastyczne! Traktują je jako swoje wizytówki, więc bywają bardzo wystawne, żeby zrobić wrażenie na kontrahentach.

W niektórych quintach są pokoje gościnne. Mieliście szanse nocować w takich miejscach?
Nie, akurat w żadnej nie spaliśmy, ale w kilku się zatrzymywaliśmy. Miał kto prowadzić, więc tu wypiliśmy kieliszek, tam wypiliśmy kieliszek. No i tak dojechaliśmy pod wieczór do Porto, gdzie też odwiedziliśmy kilka piwnic, w których dojrzewa porto. Jest to już bardzo turystyczne miasto. Ale cokolwiek powiedzieć – turyści turystami, a to dalej jest miasto wina, i to wspaniałego wina.

Czy komuś, kto zazwyczaj pije białe, wytrawne wina, może smakować słodkie ciężkie porto?
Jak najbardziej. Zależy tylko, kiedy i do czego się je pije. Zresztą porto nie zawsze musi być słodkim winem. Właśnie w Portugalii spotkałem się z białym wytrawnym lub półwytrawnym porto, które jest świetne jako aperitif, przed obiadem – bardzo dobrze smakuje. Wypicie takiego kieliszka na początek, później dobry obiad, a na deser jakieś stare tawny – to wszystko świetnie do siebie pasuje.

Dobry obiad? Lubi Pan portugalską kuchnię?
Ogólnie nie jest ona uznawana za najlepszą na świecie. No właśnie. Nie zgadzam się z tym! Jak zestawi się ją z kuchnią włoską lub francuską, to wiadomo, która wygrywa. Ale gdy podróżuje się po tych miasteczkach, gdy wchodzi się do małych knajpek, gdzie w każdym miejscu dostaje się dobre wino w karafce, na stole pojawia się bacalhau, a w tle słychać fado albo portugalską gitarę, wtedy wszystko jest najlepsze i nie trzeba niczego więcej.

Wiele osób, szukając miejsca na wakacje, wybiera się do regionów, w których tworzy się wino. Czy Pan też kieruje się tą zasadą?
Jak Pan zadał to pytanie, to uświadomiłem sobie, że faktycznie od kilku lat jeżdżę tylko tam, gdzie jest wino. W zeszłym roku byłem w Barcelonie. Z przyjaciółmi odwiedziliśmy kilka winiarni w Penedés. Piliśmy tam w kilku miejscach cavę. Muszę Panu powiedzieć, że dla mnie cava to świetny alkohol na początek dnia. Gdy mam wolny dzień, gdy wiadomo, że nie mam żadnych bojowych zadań – to zacząć dzień od cavy jest bardzo przyjemnie. Lampka musującego wina daje takie przyjemne poczucie nierealności.

Gdy rozmawia się z Hubertem Urbańskim, nie sposób nie zapytać o „Milionerów”. Czy zdarzają się pytania z dziedziny winiarskiej?
O! To niezłe pytanie. Za milion! Nie przypominam sobie, ale w ciągu dziesięciu lat nagraliśmy już ponad 600 odcinków, więc składają się na to tysiące pytań. Temat jest ciekawy i dosyć uniwersalny. W „Milionerach” najlepsze są pytania, gdzie każdy zna dziedzinę i ma odpowiedź na końcu języka. Acha, wiem... i tu się pojawiają wątpliwości. Pytanie o jakiś gatunek wina lub o jakiś region byłoby bardzo dobre, bo niby każdy się zna, ale czy na pewno? Podejrzewam, że mogło już kiedyś paść takie pytanie, a jeśli nie, to na pewno kiedyś się pojawi.

Kto układa pytania do teleturnieju?
Ha! Oczywiście nie mogę powiedzieć. To jest zespół, którego trzon praktycznie nie zmienia się od lat. W ogóle się nie ujawniają. Także z powodów bezpieczeństwa, choćby dlatego, by nie zdarzały się im propozycje nie do odrzucenia. Nie udzielają wywiadów, nikt ich nie zna. Trochę to niewdzięczne, bo ci ludzie robią w „Milionerach” potężną robotę. W programie to właśnie pytania są najważniejsze.

Powie pan chociaż, jakie lubią wina?
Nie ma mowy!
 
Hubert Urbański - prezenter telewizyjny i radiowy
Zanim ukończył Warszawską Szkołę Teatralną, przez rok studiował orientalistykę. Po raz pierwszy mogliśmy go usłyszeć w połowie lat dziewięćdziesiątych na antenie Radia Zet i Radia Kolor. Ogromną popularność zdobył jako gospodarz teleturnieju „Milionerzy”, za co otrzymał Wiktora i Telekamerę. Prowadził także programy „Jestem jaki jestem” i „Wyprawa Robinson”. W ostatnich latach zasłynął dzięki udziałowi w „Tańcu z Gwiazdami”, który prowadził z Magdą Mołek, a w kolejnych edycjach z Katarzyną Skrzynecką. Obecnie, po wznowieniu „Milionerów”, zadaje tam trudne pytania, gromadząc przed telewizorami miliony widzów.
 
 Wojciech Giebuta, Wojciech Gogoliński

Strona główna
Sklep internetowy
Czas Wina
Aktualnosci
Imprezy
Enoturystyka
Kuchnia i wino
O firmie
Kontakt
Tworzenie stron internetowych